
Czujnik czadu to jedno z tych urządzeń, które rzeczywiście mogą nam uratować życie. Tym bardziej trudno zrozumieć, dlaczego wciąż tak wiele osób nie inwestuje w zakup tego – skądinąd niedrogiego – sprzętu. Być może wynika to z nieświadomości, być może z bagatelizowania zagrożenia, jakim jest czad. Jeśli ogrzewasz dom czy mieszkanie piecykiem lub kotłem, a wciąż nie masz czujnika, czas najwyższy nadrobić zaległości. W naszym poradniku podpowiadamy, jaki czujnik czadu kupić, by nie przepłacić, a jednocześnie zyskać solidne zabezpieczenie przed śmiertelnie groźnym gazem.
Kto powinien kupić czujnik czadu?
Czujnik czadu to w praktyce jedyny pewny sposób na to, aby niemal wyeliminować ryzyko zaczadzenia. Pamiętajmy o tym, że czad jest gazem bezwonnym i bezbarwnym. Nie da się go wyczuć czy zauważyć. Objawem ulatniania się czadu jest ból głowy, znużenie, co można łatwo pomylić ze zwykłym zmęczeniem. Efekt jest taki, że każdy sezon grzewczy przynosi nam dziesiątki ofiar.
Strażacy jak mantrę powtarzają, że każdy właściciel domu lub mieszkania z samodzielnym źródłem ogrzewania powinien zainwestować w czujnik czadu. Dotyczy to w szczególności:
- Osób użytkujących piecyki gazowe do podgrzewania ciepłej wody użytkowej (popularnie nazywane junkersami).
- Właścicieli nieruchomości ogrzewanych kotłami z otwartą komorą spalania, zwłaszcza gazowymi i zasilanymi paliwem stałym (węglem, pelletem).
- Osób korzystających z kominków, pieców kaflowych czy piecyków grzewczych (popularnie nazywanych kozami).
Uwaga!
Nawet jeśli instalacja grzewcza jest nowa lub prawie nowa, nigdy nie można wykluczyć ryzyka jej rozszczelnienia, czego efektem będzie ulatnianie się czadu do pomieszczeń mieszkalnych.
Jak to właściwie działa?
Czujnik czadu jest urządzeniem elektronicznym – inne spotykane nazwy to czujnik tlenku węgla i detektor czadu. Zasada działania jest relatywnie prosta. W urządzeniu znajduje się półprzewodnik zmieniający swoje właściwości pod wpływem tlenku węgla. Wystarczy minimalna ilość tego gazu, by czujnik wszczął alarm dźwiękowy i świetlny. Jest on na tyle głośny, że domownicy z pewnością się obudzą i zdążą w porę ewakuować się z budynku.
Oczywiście czujniki czadu są programowane w taki sposób, aby reagowały już przy stosunkowo niewielkim stężeniu tlenku węgla. To z kolei bywa przyczyną irytacji części użytkowników, którzy po prostu wyłączają czujnik. Nie wolno tego robić! Skoro w pomieszczeniu pojawił się czad, niezależnie od jego poziomu, należy natychmiast wezwać kominiarza lub instalatora systemu grzewczego, który wykryje źródło ulatniania się czadu.
Rada
Czujnik czadu montuje się w każdym pomieszczeniu, w którym znajduje się urządzenie grzewcze z otwartą komorą spalania – w tym w salonie z kominkiem. Czujnik należy umieścić na wysokości około 150 centymetrów.
Wybieramy czujnik czadu: na co trzeba zwrócić uwagę?
Pierwszą i w praktyce najważniejszą kwestią jest to, czy dany czujnik posiada certyfikat potwierdzający spełnianie normy PN-EN 50291. Jeśli nie, to nawet nie warto zaprzątać sobie nim głowy, bez względu na cenę. Norma reguluje, jakie parametry musi spełniać czujnik czadu, by rzeczywiście móc w porę zaalarmować o zagrożeniu. Na szczęście zdecydowana większość czujników oferowanych na polskim rynku posiada stosowny certyfikat. Trzeba natomiast uważać na urządzenia sprowadzane z Chin, oferowane na popularnych platformach sprzedażowych.
Głośność alarmu – to kolejna bardzo ważna cecha dobrego czujnika czadu. Nie ma sensu inwestować w urządzenie, które po wykryciu zagrożenia emituje cichutki dźwięk wspomagany sygnalizacją świetlną. Pamiętajmy, że do największej liczby zaczadzeń dochodzi w nocy, dlatego alarm powinien być na tyle głośny, by mógł obudzić nawet twardo śpiących domowników – sugerowana głośność to minimum 80 decybeli.
Aby wybrać dobry czujnik czadu, warto także zwrócić uwagę na rodzaj zasilania. Zdecydowanie najlepszą inwestycją będzie urządzenie, które działa na baterie oraz dodatkowo jest wspomagane zasilaniem sieciowym (czyli podłączone do źródła prądu). Dzięki temu eliminujemy ryzyko, że czujnik nie zadziała, gdy wyczerpią się baterie.
Warto wiedzieć
Niektóre czujniki mają możliwość włączenia ich do instalacji alarmowej w domu czy mieszkaniu.
Dobry czujnik czadu powinien być również zaopatrzony w dodatkowe funkcje, jak chociażby test. Pozwala ona przetestować sprawność urządzenia – warto to robić co najmniej raz w tygodniu. Ponadto przydatna może być funkcja wyłączania fałszywego alarmu, jednak jeśli urządzenie informuje o podwyższonym stężeniu czadu również krótko po dezaktywacji alarmu, nie należy tego bagatelizować.
Rada
Na rynku są już także dostępne czujniki 2w1, czyli wykrywające podwyższone stężenie czadu oraz gazu ziemnego lub dymu.
Ile kosztuje dobry czujnik czadu? Jacy producenci są godni polecenia?
Najprostsze spełniające normę PN-EN 50291 czujniki czadu można kupić już za około 70-80 złotych. To nieduży wydatek biorąc pod uwagę, że celem jest zadbanie o swoje bezpieczeństwo. Modele renomowanych marek są odpowiednio droższe i oferują jeszcze więcej funkcji – chociażby powiadomienie o alarmie na urządzenie mobilne użytkownika. Tutaj trzeba się liczyć z wydatkiem na poziomie od około 200 złotych w górę.
Polecane marki sygnujące czujniki czadu to przede wszystkim Orno, FireAngel oraz Kidde. Ci producenci dostarczają czujniki bezpieczeństwa od wielu lat, stąd spotyka się je chociażby w obiektach użyteczności publicznej, szkołach czy szpitalach.
Wybierając czujnik czadu absolutnie nie wolno się sugerować wyłącznie ceną. Mówimy tutaj o wydatku jednorazowym, ponieważ dobre urządzenie posłuży przez wiele lat. Biorąc pod uwagę, że czujnik czadu realnie podnosi poziom bezpieczeństwa mieszkańców, a nawet może uchronić przed śmiercią, kwestie finansowe i nawet estetyczne powinny zejść na drugi plan.
Ostatnio oglądałem program w telewizji. Okazało się, że problemy zdrowotne pewnego małżeństwa występujące od jakiegoś czasu to efekt ulatniania się czadu. Niestety, czujnik czadu w tym przypadku nie zadziałał. Domyślam się, że nie spełniał normy PN-EN 50291. Dlatego tak bacznie trzeba zwrócić na to uwagę.